Brute Force 750

 

Pokój jest dość duży. Jest w nim na pierwszy rzut oka bardzo przytulnie. Wszystko jest tutaj w starym stylu. Łącznie z dywanem – ciemnobrązowy, fakturą przypominający lokatego niedźwiedzia, oraz barwą ścian – jasne creme brulee. Większości ścian i tak nie widać, bo wiszą na nich gigantyczne plakaty. Jeden z nich przedstawia wszystkie albumy AC/DC, od High Voltage po Rock or Bust. Drugi to reklama Jacka Danielsa z mottem „Not a subject to change”. Trzeci przedstawia stację benzynową przy Route 66 ze starym dystrybutorem paliwa. Na ścianie obok wisi gitara elektryczna, a tuż obok niej, na ciemnodębowej meblościance stoją rzędy kaset magnetofonowych, gramofon i odtwarzacz radiowy Unitra, który wspaniale komponuje się ze stojącym poniżej  gargantuicznie wielkim, 21 calowym, kineskopowym telewizorem Phillipsa, który świeci wyłącznie na czerwono i jest odpalany tylko raz w roku, na emisję „Kevina Samego W Domu”. Centralne miejsce w pokoju zajmuje wielki, czarny, rozkładany skórzany fotel typu Recliner ze stojącym obok niego czarnym stolikiem. Na nim stoi żółty Dodge Viper Cabrio z 1998 roku w skali 1:18 oraz telefon komórkowy, który zaczyna wibrować, a chwilę później z rosnącą głośnością rozbrzmiewa się dzwonek „Kickstart My Heart” Motley Crue.

 

- „Cześć Robert” - wystękał z wyraźną trudnością, jakby każda sylaba sprawiała mu fizyczny ból.

- Jezu, co masz taki głos? Brzmisz jakby przejechał Cię czołg. Czy w sobotę widziałem Cię na quadzie?

- Tak. To w sumie był quad, ale człowiek, który parkował go pod moim domem i wręczał mi kluczyki do niego nazwał go „wrednym sku******em” a ja się z tym zgadzam.

- Nie kumam. Przecież quady się kupuje dzieciom na Pierwszą Komunię.

- Ale tylko wtedy jeśli nienawidzisz dzieci i chcesz się ich pozbyć. Ale prawdę mówiąc szybciej i bardziej humanitarnie będzie zepchnąć je w zoo do klatki z tygrysami. Jedyne, co robisz na quadzie to pogarszasz swoją sytuację. I nie ma jakiegoś specjalnego przejścia z „kiepsko” do „fatalnie”.

- Kiedy z Tobą ostatnio rozmawiałem, jeździłeś Ninją H2 i opowiadałeś o niej z takim podnieceniem, jakbyś pierwszy raz zobaczył nagie kobiece piersi na żywo. Przecież to tylko quad, ATV do patrolowania farmy.

- Kocham Ninję H2 każdym atomem swojego ciała, każdą cząstką, ale w jej potworności i monstrualizmie jest coś egzotycznego, dostojnego, wysublimowanego. Może to inżynieria. W Brute Force nie ma nic wysublimowanego. Jest jak cios siekierą w czoło na kacu.

- Nie do końca Cię rozumiem. Quady powstały po to, aby grubi farmerzy z Teksasu mogli patrolować swoje wielohektarowe rancza.

- Ten powstał po to, aby udowadniać, że człowiek najbardziej żywy czuje się o krok od śmierci. Słuchaj, przede wszystkim – silnik...

- No?

-... quady zazwyczaj mają rzędowe jednostki dwucylindrowe, bo tak jest taniej i zajmują mniej miejsca. Tu siedzi V2. A co Ci daje V2?

- Yyyy, gulgot?

- Też, ale mój drogi ignorancki przyjacielu, V2 daje Ci mega-moment obrotowy od samego dołu skali obrotów. A ten silnik tutja jest mega wredny. Nie ma jakiegoś specjalnego płynnego przejścia z prędkości niewielkiej do prędkości maksymalnej. Po prostu po wciśnięciu cyngla od razu jedziesz 100 km/h. I wiesz, to serio nie jest metafora. Zapniesz napęd 4x4 i obojętnie na jakiej nawierzchni się będziesz znajdować i ten czołg 100 km/h pojawi się natychmiast. No i ukłąd V2 sprawia, że silnik jest wąski, co podobnie jak w przypadku kobiety, znacznie umila zycie.

- Właśnie, napęd. Na wszystkie koła. Czy to oznacza, że nie można latać bokiem?

- Da się – powiedział z wyraźnie wyczuwalnym żałosnym politowaniem, wiedząc, że jego rozmówca miał kiedyś Golfa III i próbował driftować na ręcznym, co często, jeśli nie zwykle kończyło się wylądowaniem na krawężniku i szukaniem zderzaków na Allegro jeszcze tego samego wieczoru.

- Dobrze, żarty na bok. Czy latanie quadem jest, ekhm, bezpieczne? Nie chcę brzmieć jak nudziarz z działu BHP, ale mam spore obawy, że jeśli spróbowałbyś driftować quadem to szybko skończyłbyś z cewnikiem na OIOM, w śpiączce farmakologicznej.

- Pierwsza próba ostrej jazdy na BF750 skończy się koniecznością zmiany spodni, wierz mi. Nic w życiu nie przygotuje Cię na taką wredność, osiągi i ogólną potęgę, nawet jeśli twoja była praca to bycie siłaczem cyrkowym. Po czasie będziesz przyłapywać się na tym, że pojechałeś szybciej, nic Ci się nie stało i żyjesz. I że to jest zajebiste.

- Zaraz, jak to koniecznością zmiany spodni i mam Ci wierzyć?

- Nieważne. Słuchaj, chodzi o to, żeby znaleźć słodki punkt kompromisu między charakterystyką prowadzenia quadów a aplikowaniem gazu. Kiedy ten punkt w końcu znajdziesz, witaj w krainie offroadowych orgazmów. Ruszasz, nie, nie ruszasz, detonujesz się z miejsca, natychmiast jadąc 100 km/h po błocie, dojeżdżasz do zakrętu, i zanim w ogóle w niego wjedziesz, skręcasz szybko kierownicę, zapierasz się, żeby nie wylądować w rowie, i gaz, ale nie polecam pełnego, bo staną się ekscytujące, ale dramatyczne rzeczy. Lekka kontra kierownicą, cały czas skręcając gazem i lecisz w perfekcyjnym poślizgu. W terenie. Czołgiem.

- Dobrze, ale powiedz mi, kto o zdrowych zmysłach będzie jeździł quadem tak jak Ty? Próbując odnaleźć punkty kompromisu i krainę orgazmów? Ludzie kupią quada, żeby wybrać się ma wycieczkę krajoznawczą, przewieźć różne rzeczy kiepską drogą, transportować drewno i sprawdzać, czy jakaś krowa nie utknęła w ogrodzeniu o 3 nad ranem.

- A kto powiedział, że od razu musisz jeździć jak lunatyk? Masz tutaj multum schowków, dwie potężne aluminiowe półki, do których możesz przypiąć dzika i strzelbę, którą go ustrzeliłeś. Owszem, jak potraktujesz gaz jak kozak, prawdopodobnie skończysz na urazówce, ale jak potraktujesz go jak istota inteligentna, wszystko będzie dobrze. Masz genialny napęd na cztery koła, masz blokadę dyferencjału, masz krótkie biegi. Nie ma takiego miejsca, do którego wjedziesz i już z niego nie wyjedziesz. Możesz sobie patrolować lasy i pola ile wlezie. Zresztą, powiem Ci między nami, że to super-mega-przyjemne. Jeździć po lesie, nie przekraczając 15 km/h, wjeżdżając w różne dziury, na górki, w bagna. Pakowałem się tym quadem w najbardziej idiotyczne miejsca tylko po to, żeby sprawdzić, czy da się. Da się.

- To wszystko brzmi jak bajka, w której zło wygrywa. Wszystko, co robisz na quadzie to pogarszanie swojej sytuacji.

- Życie daje Ci wybór. Możesz spędzać popołudnia parząc zieloną herbatę, grać z żoną w kalambury i wspólnie jechać do Ikei kupić stoik nocny.

- Bujaj się – ostro wystosował, wiedząc, że jest to personalny przytyk

- Ja zapamiętam Brute Force'a jako najbardziej wściekły, dziki, wredny, ekscytujący, wspaniały, przerażający, bestialski pojazd jakim jeździłem w tym roku. To po prostu quad z piekła rodem.

 

Powyższy tekst jest zapisem rozmowy telefonicznej, która miała miejsce między autorem i jego przyjacielem 31 listopada 2015 roku. Imiona nie zostały zmienione. Robert naprawdę istnieje. I zdarza mu się spędzać popołudnia krając ze swoją żoną w kalambury.