KLX450R vs Brute Force 750 vs Teryx

 

Co Wybrać?

 

Chłopcy dorastają o wiele później niż dziewczyny. To prawda. Mamy poważne zawody, płacimy podatki i jeździmy rodzinnymi kombi, ale nasz wiek psychologiczny przez większość życia oscyluje w okolicach 10 lat. Przypomnij sobie swoje dzieciństwo. Kiedy było najfajniej? Jak ktoś Ci dał jakąś książkę do poczytania? Czy kiedy załadowałeś się do lasu rowerem Wigry-3. Najlepiej z kumplami? No właśnie. Chłopcy chyba tak naprawdę nigdy nie dorośleją. Zmieniają się tylko zabawki. Na nasz offroadowy plac zabaw zabraliśmy trzy najbardziej szalone, wariackie i ekscytujące z nich. KLX450R, Brutr Force 4x4 750 czy Teryx. Co wybrać?

 

KLX450R

W sumie trudno opisać wrażenia z jazdy KLX'em bez używania wulgarnych wyrazów. Zresztą nawet jeśli zacytowalibyśmy monolog Bogusława Lindy z „Psów” to i tak nie oddałoby to faktycznego wariactwa, które wytwarza ten motocykl. Sprawa jest prosta. Jeśli weźmiesz bardzo, ale to bardzo lekki motocykl i upakujesz do niego bardzo, ale to bardzo mocny silnik jak myślisz, co się stanie? Ale czasy się zmieniły. To nie lata 80-te XX wieku, kiedy zawodnicy z genitaliami wielkości pomelo, z papierosem w ustach wyciskali ostatnie, dwusuwowe soki z KX500 – który nota bene był chyba najbardziej wrednym i zabójczym motocyklem offroadowym w historii – nie przejmując się czymś tak niedorzecznym jak reakcja na dodanie gazu. Wtedy gaz działał w dwóch pozycjach: otwarty i zamknięty. Albo jechałeś pełnym ogniem, albo wcale. Wtedy, jeszcze młodzi inżynierowie zajmujący się w przyszłości sinikami właśnie wybierali się do uniwersytetów, gdzie jak się okazuje zdobyli wiedzę tak skuteczną i niezwykłą, że ociera się ona o magię i alchemię. Tak, KLX450R wystrzeli Cię na orbitę jeśli tylko go o to poprosisz. I podniesie na trzecim biegu przednie koło w powietrze z taką łatwością, z jaką Ryszard Petru udziela wywiadów. Ale pod tą całą psycho-powłoką i genami, bądź, co bądź, swoich absurdalnie dzikich przodków jest efekt wielu lat rozwoju technologii. Dozowanie gazu można przeprowadzić z milimetrową dokładnością, co w praktyce (na offroadowym placu zabaw) przekłada się na dokładne, chirurgiczne dozowanie mocy i nie ma znaczenia, czy ta moc jest Ci potrzebna po to, żeby wjechać na wzniesienie, utrzymać powerslide czy katapultować się na prostej przenosząc cały dostępny power na piach, błoto, żwir, nie ma znaczenia. KLX450R absorbuje i po jeździe będziesz zmęczony, ale to nie będzie zmęczenie typu „walczyłem z bykiem, pokonał mnie” tylko „walczyłem z bykiem, oswoiłem go”.

 

Brute Force 4x4 750

Pierwsze upuszczenie kciuka na cyngiel gazu i już wiadomo, że diabeł z powodzeniem mógłby patrolować tym quadem piekło. Brute Force jest durnie-szybki. Naprawdę, nie ma ani jednego sensownego i racjonalnego powodu, żeby quad  nabierał prędkości w taki sposób. Tu nawet nie chodzi o samą moc, bo tej jest 55 KM, ale siedzi ona w jedynym silniku widlastym w klasie ATV. W bardzo nie-nudnym skrócie, silniki V mają potężną zaletę w postaci posiadania sporej ilości momentu obrotowego na dole skali obrotowej. Tu chodzi jednak o podawanie tej mocy. Ujmijmy to w ten sposób: w każdym innym pojeździe, nie ma znaczenia jakim, dodanie gazu jest jak podanie mocy przez dostojnego kamerdynera w białych rękawiczkach, na pozłacanej tacy. W Brute Force dodanie gazu jest jak bycie uderzonym w twarz przez Hulka. Czołgiem. Jeśli chcesz się naprawdę pośmiać, to uruchom napęd na wszystkie koła, stań gdzieś na piachu i otwórz przepustnicę na max, a potem obserwuj co się będzie działo. A będzie to niezwykłe. Żadnego mielenia kołami, żadnego zająknięcia. Po prostu będziesz w jednym miejscu i znikniesz, a 100 km/h zostanie osiągnięte tak szybko, że trudno w to w ogóle uwierzyć. Cała moc zostanie przetransferowana na gigantyczne opony, których łopaty, bo to już nie bieżnik, wgryzą się w matkę ziemię i myślę, że gdyby ustawić odpowiednią ilość Brute Force'ów to planeta zaczęłaby się kręcić w inną stronę. Skręcanie quadem, jak wiadomo, jest trudne. Nie jest kwestią czy się wywrócisz podczas eksploatacji, ale kiedy. W BF problem jest łatwy do rozwiązania i z radością spieszę donieść, że rozwiązaniem jest moc. Otóż, zakręty najlepiej pokonywać powerslidem. Szybko się okaże, że to jedyne sensowne rozwiązanie. Po prostu, kiedy masz jakąś wątpliwość co do trajektorii pokonywania danego zakrętu dodaj więcej gazu. Głośno wezwiesz swoją mamusię i przypomnisz sobie swoje wakacje u babci oraz całe życie, które przelatuje Ci właśnie przed oczami, ale po chwili quad będzie lecial w kontrolowanym poślizgu. Z Brute Force'm jest trochę jak z zagadaniem do super-gorącej dziewczyny z zupełnie nie Twojej ligi. Na myśl o jakimkolwiek kontakcie z nią mrozi Ci krew w żyłach, ale kiedy już się przełamiesz i do niej podejdziesz, okaże się, że niscy rudzielce w okularach są jej słabością.

 

Teryx

Teryx to świetna koncepcja. Zaprojektowany do transportowania upolowanych niedźwiedzi i pracy na gospodarstwie rolnym okazuje się wytwornicą hilerycznych napadów śmiechu i radości. Jeśli chcesz się naprawdę zabawić - mam tutaj na myśli kręcenie powerslide'ów tak długo, aż odpadnie Ci głowa - trzymaj się z daleka od przycisku „4x4”. Kiedy go odpalisz, plus biegi krótkie plus blokadę dyferencjału nie istnieje takie miejsce, w które nie będziesz mógł wjechać i z którego nie będziesz mógł wyjechać. Bez znaczenia jaka będzie nawierzchnia i pod jakim będzie kątem. Wyjedziesz zewsząd. Kropka. Ale wróćmy do fajnych rzeczy. Teryxa napędza ten sam silnik, co BF750, co sugerowałoby, że pojazd ten będzie - podobnie jak quad - cierpieć na tzw. "syndrom szybkiej zmiany bielizny". Otóż nie. Na pokładzie Teryxa obowiązuje kontrola absolutna. Masz poczucie totalnego bezpieczeństwa. Masz klatkę, masz pasy, masz mnóstwo miejsc, za które można się złapać i za które możesz zapiąć wyciągarkę. W Teryxie czujesz się trochę nieśmiertelny. I w tym tkwi problem. Bo będziesz się łapał na tym, że zaczniesz jeździć jak  obłąkany szaleniec, wchodzić w zakręty z prędkością maksymalną i driftować tak długo, aż od przeciążenia zrobi Ci się niedobrze. Najlepsze w Teryxie jest to, że on Ci na takie zabawy pozwala i możesz się bawić bezpiecznie. Naprawdę, nie jestem pewien, czy jest możliwe wywrócić ten sprzęt podczas szybkiej jazdy. Cała masa jest na dole, silnik siedzi DOKŁADNIE w centrum pojazdu, poniżej i między przednimi fotelami i co prawda Teryx nie został zaprojektowany jako wysublimowane narzędzie do jazdy bokiem ale dokładnie tak się zachowuje. Do tego prawdopodobnie jest niezniszczalny. Wjechaliśmy nim w 6 metrowe drzewo. Drzewo nie przeżyło.

 

Dla kogo KLX450R?

Dla ludzi, którzy spróbowali już w życiu enduro, ale chcą wejść na wyższy poziom upalania w terenie. KLX450R to Ninja H2 w świecie offroadu. Fanatycznie szybki, poręczny, ultralekki, dziki, ale w pełni kontrolowalny. Po prostu ekscytujący. Po każdej przejażdżce będziesz dzwonił do swoich znajomych i mówił im, że dopiero zabawa w terenie daje ci 100% satysfakcji.

 

Dla kogo Brute Force 750 4x4?

Dla ludzi, którzy budząc się rano ogarnie herkulesowa potrzeba wypicia czternastu filiżanek espresso, zrobieniu czterystu pompek i ogoleniu się siekierą. Brute Force jest głupio-szybki, niebezpieczny i w sumie prościej byłoby mieć w domu tygrysa bengalskiego. Ale z drugiej strony, kto nie chciałby mieć tygrysa bengalskiego? Zdecydowanie najdziksza i najwredniejsza, czterokołowa, offroadowa maszyna klasy ATV. Każda jazda to wydarzenie. Każdy powrót do domu to powód do celebracji.

 

Dla kogo Teryx?

Dla ludzi, którzy lubią zabierać swoje koleżanki na "romantyczne przejażdżki" i bardzo niekonwencjonalne randki, sadzać je na fotelu pasażera, kazać zapiąć się pasami i mocno trzymać, a potem włączyć napęd tylko na tylne koła i jeździć w kontrolowanych poślizgach przez najbliższe kilka godzin. Masz wrażenie, że w Teryxie możesz sobie pozwolić na więcej niż Ci się wydaje, że możesz. I masz rację.