Ninja 300 KRT

5 Rzeczy, Które Sprawiają, Że Ninja 300R Da Ci Więcej Satysfakcji Niż Seks Z Modelką Na Pokładzie Płonącego Samolotu

 

#1 Możesz jednocześnie jeździć szybko i przepisowo

Nie da się jeździć – powiedzmy – motocyklem 1000cc po ulicach szybko w taki sposób, aby nie zakończyło się to albo na OIOMie albo w więzieniu. Nie bez powodu WSBK odbywają się na torach a nie parkingu pod M1 w Czeladzi. Możesz kręcić Ninję do durnych obrotów, praktycznie ani razu nie schodzić poniżej 11 tysięcy, silnik będzie wrzeszczał, a kiedy spojrzysz na prędkościomierz okaże się, że jedziesz 88 km/h. Wydaje się, że jedziesz szybciej niż jedziesz naprawdę. To dobre wieści dla wszystkich, którzy nie są przesadnie pozytywnie nastawieni do perspektywy pozbycia się prawa jazdy na trzy miesiące i spędzenia mniej więcej dwustu czterdziestu siedmiu lat na staniu w kolejce w Wydziale Komunikacji aby je odzyskać. Kolejna sprawa to fakt, że kiedy będziesz jechał faktycznie 75 km/h, a będzie Ci się wydawało, że jedziesz 800 km/h, Twoje zmysły będą bardziej wyostrzone, będziesz mądrzejszy, gotowy do zmiany kierunku, wyhamowania, omijania. A to wszystko przy zachowani prędkości podyktowanej przez kodeks drogowy jako dozwolona poza terenem zabudowanym.

 

#2 Im wyższe obroty, tym wyższa satysfakcja

Moment obrotowy od samego dołu jest fajny. Podobnie jak fajna jest wizja możliwości wyrywania sosen za pomocą ZZR1400, ale kręcenie silnika do czerwonego pola na każdym biegu przeniesie Cię w czasy Twojego dzieciństwa, kiedy ścigałeś się składakami z kumplami i robiliście wielometrowe powerslide'y zwane wtedy „hamplami”. Żeby wydobyć z Ninjy 300R to, co najlepsze, trzeba potraktować ją bardzo, bardzo ostro. Ale to jest w porządku. Ona naprawdę nie będzie miała nic przeciwko, jeśli będziesz zmieniał bieg na wyższy bez klamy, kiedy wskazówka obrotomierza minie liczbę „13”. To nie jest dziewczyna z pierwszego roku filologii polskiej, którą trzeba zabrać na czterdzieści randek i wycieczkę do muzeum literatury, żeby się do niej przytulić. To raczej szalona imprezowiczka z AWF-u, która z weekendu wraca w środę.

 

#3 Ninja300R jest łagodna i miła, ale przy tym nie żenująca

To motocykl tak łatwy w obsłudze i nie przeszkadzający swojemu kierowcy, że obstawiam, iż dziecko w wieku przedszkolnym mogłoby wsiąść na niego i pokonać zakręt „Sławiniak” Na Torze Poznać przycierając łokciem po apeksie. Prawdę mówiąc mógłby to zrobić nawet pies. Conrado Moreno, który kiedyś zaparkował skuter w widowni mógłby pojechać tym na Track Day i objeżdżać sześćsetki. Reakcja na gaz jest płynna, obroty rosną błyskawicznie, co wpływa na odbiór motocykla, którym wydaje Ci się, że jedziesz dwa machy. 300R może dać więcej frajdy niż H2. Tak, powiedziałem to. Jeśli spróbowałbyś jeździć H2 po ulicach na 100% jej możliwości, resztę życia spędziłbyś albo w celi, osłaniając swój tyłek tacką kuchenną, albo jako wypełnienie drewnianego pudła, dwa metry pod ziemią. Motocykle są jak psy. Niektóre są jak pitbulle – groźne. Niektóre są jak charty – szybkie. Inne są jak pinczer miniaturowy – głupie i bezsensowne. Ninja 300R jest jak radosny Cavalier, który skacze ze szczęścia pod sufit, kiedy pojawi się jego właściciel.

 

#4 Penetracja Korków

Penetracja Korków? To brzmi jak film na stronie dla dorosłych, na którą przekierowało cię po kliknięciu w napis „samotne mamuśki w twojej okolicy”.  Korki przestają istniec. Podczas nagrywania materiału do testu na Obwodnicy Piekarskiej był super-mega korek, w którym samochody stały prawie godzinę. Ninja 300 przejechała tam w półtora minuty.

 

#5 Nawet jeśli na co dzień jesteś zawodnikiem WSBK albo treserem lwów/żołnierzem NAVY SEAL, to Ninja 300R i tak Ci da frajdę.

Kto powiedział, że frajdę mogą dać tylko wielkie, balistyczne, doładowane rakiety drogowe? Założę się, że jeśli byś pożyczył kluczyki komuś, kto jeździ litrem, wróciłby z bananem na gębie i zamkniętymi oponami, a pierwszym, co wyszłoby z jego ust byłoby „Eeej, fajne!”. Ale jest jeszcze jedna, być może ważniejsza sprawa. Kiedy ktoś zaczyna przygodę z motocyklami, nie chce, aby zakończyła się ona strachem i wstrętem. Ninja 300R nie obrzydza, ona potęguje Twoją pasję i chęć poznawania tego, jak motocykl działa, jak pracuje, jak zachowuje się w zakrętach, co się z nim dzieje, kiedy jedziesz nim szybko. To idealny wstęp do motocyklizmu i jednocześnie rewelacyjna zabawka dla starych wyjadaczy, którzy objeździli już setki maszyn i są ex-dziennikarzami motoryzacyjnymi.

Skoro już przeczytałeś nasz artykuł - sprawdź, jak perfekcyjnie mogą działać serwisy motocyklowe!