Ninja ZX-10R

N I N J A – Nic Innego Nie Jeździ Agresywniej

 

Na początek kilka liczb: 200 KM z naturalnie aspirowanego silnika. 209 KM z dynamicznym doładowaniem Ram-Air. 201 kg w stanie gotowym do jazdy. Z 100 km/h do 150 km/h na drugim biegu w 1 sekundę. Z 100 km/h do 200 km/h na drugim biegu w 2,5 sekundy. Oto Ninja ZX-10R. Pocisk balistyczny z tablicą rejestracyjną.

 

ERGONOMIA i KOMFORT

Po zajęciu miejsca za sterami dociera do Ciebie, że to wygodny motocykl. Nawet jeśli jesteś szczodrze proporcjonalnym dżentelmenem i tak uda Ci się zająć komfortową pozycję i dogadać się z motocyklem. Standardowo, jak na rasowego Superbike'a przystało, siedzisz w pozycji sportowej. Ale ergonomia dopracowana jest tak, że można się „wczuć” w motocykl. I jeśli kierowca ulokuje stopy na podnóżkach prawidłowo, nie „na kaczkę” i tym samym odciąży nadgarstki i zdejmie sporo ciężaru z kierownicy, to okaże się, że jesteś z motocyklem jednością i telepatycznie porozumiewasz się z nim przez podwozie. Jeśli będziesz chciał się wybrać w trasę, to prawdopodobnie lepszym wyborem będzie 1400 GTR, ale pamiętajmy, że zawodnicy WSBK jeżdżą takim samym sprzętem w pracy.

 

CO ZA KIEROWNICĄ?

Wszystko jest tutaj na swoim miejscu, niczego nie trzeba szukać, a świadomość, że po lewej stronie kierownicy jest wielki przycisk z napisem „POWER” tylko poprawia Ci humor. W momencie, kiedy puścisz klamkę sprzęgła dosłownie poczujesz jak ciasno zestawione są tarcze. Muszą być, bo inaczej nie udałoby się przenieść na tylną oponę takie mocy. Co ciekawe, siła potrzebna do obsługi sprzęgła wcale nie jest duża, wręcz przeciwnie. Po zajęciu miejsca za sterami wzrok kieruje się na wyświetlacz ciekłokrystaliczny, który zawiera prawdopodobnie najfajniejszy obrotomierz w historii motocykli w ogóle. Jest tutaj cyfrowy poziomy słupek, który rośnie i zmienia kolor wraz ze wzrostem obrotów. Zwiększanie obrotów w nocy tylko po to, żeby zobaczyć jak to wygląda na żywo – nigdy się to nam nie znudzi. Miganie przy odcięciu też. Nieco niżej znajdują się potężne golenie przedniego zawieszenia zakończone czerwonymi deklami, na których znajdują się śruby regulacji oraz amortyzator skrętu, który można określić jedynie słowem „genialny”, ale o nim za chwilę. Uczucia, którego doświadczysz odkręcając manetkę gazu, patrząc na kokpit, migający cyfrowy obrotomierz i zarys przedniej szyby oraz rozmywający się dookoła krajobraz nie da się opisać.

 

DESIGN

Na potrzeby opisania designu Ninjy ZX-10R musieliśmy wymyślić zupełnie nowe określenie: Techno-Godzilla. Aby zrozumieć, o co chodzi, trzeba zobaczyć Ninję przelatującą obok Ciebie na drodze z boku. Motocykl jest wielkości typowej sześćsetki. Filigranowy, ale jednocześnie przysadzisty i muskularny. Jest jak profesjonalny trener personalny na diecie redukcyjnej, który ma świetną definicję tkanki mięśniowej. Każda generacja ZX-10R miała inny styl. Pierwsza wyglądała w miarę niewinnie, ale urywała głowy niewprawionym jeźdźcom, który szczodrze potraktowali gaz. Druga była bardzo „biologiczna” i miała raczej łagodne linie, które swoim charakterem i charyzmą mogły się podobać. Najnowsza generacja wygląda dokładanie tak, jaka jest. A jest popisem możliwości inżynieryjnych czarnoksiężników Kawasaki. Zwarta sekcja centralna, podwójne, ostre reflektory seksowna, zgrabna pupa. W naszych papierach to coś, co określa piękny motocykl.

 

CO SIĘ STANIE, KIEDY ODKRĘCISZ GAZ DO OPORU?

W skrócie: będziesz jednocześnie przerażony i szczęśliwy. Jeśli na pierwszej generacji Ninjy popełniłeś błąd i uznałeś, że jesteś nieśmiertelny, po czym otwarłeś przepustnicę do końca, chwile później musiałeś zmieniać bieliznę. Moc była tu i teraz. Obojętnie czy tego chciałeś, czy nie.  Nowa „10” nie jest już taka dzika. Ale czy to oznacza, że jest mało ekscytująca? Och nie! Jest cholernie daleko od „mało ekscytująca”. Motocykl po otwarciu gazu jest w jednym miejscu, a chwilę później jest w zupełnie innym. Świat się rozmywa. Sposób w jaki ZX-10R dochodzi do 299 km/h jest szokujący. I nie bez powodu użyliśmy słowa „dochodzi”, bo po wszystkim będziesz chciał zapalić papierosa. Prędkość nie przestaje rosnąć. Nagłe przyspieszanie na nowym ZX-10R przypomina bycie podpalonym i wystrzelonym z armaty cyrkowej. Moment obrotowy zbudowany na takiej mocy robi to, co powinien – teleportuje. Rada od nas: wbij 2 bieg, podkręć obroty do mniej więcej 6000 obr/min i 100 km/h i otwórz Ninję do oporu. Prędkość wzrośnie do 150 km/h po jednej sekundzie. Po kolejnej 1,5 sekundy prędkość wyniesie 200 km/h. Nadal na dwójce. To niedorzeczne. To wspaniałe! Skok rollgazu jest stosunkowo długi, ale to dobrze, bo wypuszczenie motocykla drogowego o takiej mocy i takim temperamencie na ulice i danie mu centymetrowego rollgazu byłoby naprawdę nierozsądne. Naturalny zakres pracy ludzkiego nadgarstka pozwala na otwarcie przepustnicy na około 75%. Więc jeśli będziesz już jechać z o-wiele-zbyt-wysoką-i-zakazaną-przez-ministra-transportu prędkością, to pamiętaj, że wystarczy nieco wygiąć prawą dłoń, a za chwilę będziesz krzyczeć „O k*******a!” jeszcze głośniej.

 

SERCE

Silnik to efekt wieloletniego doświadczenia i stałego dążenia do perfekcji. Nasz testowy egzemplarz był wyposażony w układ wydechowy Akrapovic, więc wyrażał siebie w gromki sposób. Trzeba chwilę pogadać o tym wydechu i w ogóle dźwięku, który ZX-10R generuje. Na wolnych obrotach motocykl mruczy tak, jak się tego spodziewasz po rzędowym 1000cc. Jak najedzony kot głaskany po brzuchu. Krótka wycieczka po całym zakresie obrotowym to jednak wszelkie rodzaje melodyjnej kakofonii. Nasz kierowca testowy powiedział, że jemu odgłos podczas przyspieszania, zwłaszcza w zakresie 6000-9000 obr/min przypomina romans starej, oldschoolowej jednostki napędowej V5 z Moto GP i sześciocylindrowego rzędowca z Kawasaki Z1300. Nie wiemy, co palił, ale wierzymy mu na słowo. Coś w tym jest, bo Ninja brzmi niezwykle. Prawą dłonią można bardzo dokładnie dyrygować tym, co dzieje się w relacji silnik-tylne koło, tak, aby jadąc w zakręcie trzymać gaz równo i płynnie co do milimetra, żeby ewakuować się z apeksu niczym kastrowany gepard. A gdyby zrobiło się nieco zbyt ekscytująco, to kontrola trakcji dowie się o tym jako pierwsza i zareaguje wtedy, kiedy trzeba. Jeśli ktoś 30 lat temu powiedziałby, że motocykle będą miały 200 KM i mądre kontrole trakcji, które same wykrywają uślizg tylnego koła, zostałby wysłany do pokoju bez klamek, dostał kredki i rysował drzewa do końca życia.

 

JAK DOBRA ŻONA – MUSI SIĘ DOBRZE PROWADZIĆ

Prowadzenie ZX-10R to wisienka na torcie. Przyprawa, która sprawia, że potrawa jest doskonała, kompletna. Normalnie takich właściwości jezdnych spodziewamy się po sześćsetkach. To, co udało się inżynierom Kawasaki zrobić z centralizacją masy i ulokowaniem środka ciężkości zasługuje na owację na stojąco. Dobrze wiemy, że inżynierowie zapomnieli o rocznicach, spóźnili się na kolacje ze swoimi żonami i spali na kanapie, bo poświęcali zbyt wiele czasu na pracę, ale efekt tej pracy to prowadzenie, które można określić jedynie słowem „telepatyczne”. Tym motocyklem nie jeździsz. Ten motocykl czytasz. Robisz to przez opony, ramę, zawieszenie. Zawsze wiesz, co dzieje się na styku opon z asfaltem. Zawsze. Wspominaliśmy wcześniej, że kontrola trakcji wkracza do akcji dopiero wtedy, kiedy przyczepność tylnej opony naprawdę ma się zerwać. To zasługa zawieszenia. Tylny amortyzator Back-link pilnuje, aby tylne koło było zawsze w kontakcie z drogą. Jeśli nie jest, to znaczy, że trzeba ustawić amor pod masę jeźdźca. Motocykl sam wchodzi w zakręty. I jeśli robisz to tak, jak powinieneś, czyli nie wisząc na kierownicy i nie jadąc na kaczkę i trzymając końcówki stóp na podnóżkach, czujesz swoim układem nerwowym wszystko, co właśnie się odbywa w relacji podwozie-opony. Z kolei centralizacja masy jest tak dobra, że goniąc po zakrętach w zasadzie nie czujesz, aby ta masa transferowała się gdziekolwiek. Po prostu jedziesz idealnie skalibrowaną bronią. Elektronicznie sterowany amortyzator skrętu sprawia, że słowo „shimmy” możesz wyrzucić ze swojego słownika. Prawdę mówiąc możesz z niego też wyrzucić słowo „niestabilny”. Nawet na Śląskich drogach, które wyboistymi określiliby mieszkańcy Mongolii Ninja nic nie robi sobie z dziur i nawet kiedy jedziesz w zakręcie w złożeniu, a na nawierzchni pojawi się wybój czy cokolwiek innego amortyzator skrętu sobie z tym poradzi, a Ty będziesz mógł cieszyć się niezmąconym torem jazdy i poetycką stabilnością. Liczby mówią, że Ninja jest zbyt bestialska na ulice. 209 KM, 201 kg. Taki rzeczy powinny być zamknięte w klatce, a nie dopuszczone do ruchu przez Wydział Komunikacji. W tym rzecz. Ninja nie jest bestialska. Jest przyjazna. Elektronika zadba, aby nie skończyć dnia na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, reakcja na gaz jest ultra-precyzyjna, możesz dozować moc co do konia mechanicznego, motocykl jest stabilny bez znaczenia na podłoże, zawsze wiesz, co się dzieje na nawierzchni i gdzie jest przyczepność. Ninja ZX-10R to po prostu bardzo przyjazny motocykl, którym się doskonale jeździ. Przyjazny motocykl, który jest szybszy od wszystkiego na drodze i okazyjnie lubi się teleportować.

Formularz kontaktowy

Masz pytania? Odwiedź nas, zadzwoń, lub prześlij zapytanie.

 Jednocześnie, oświadczam że zostałem/am poinformowany/wana że:

  1. Administratorem zebranych danych osobowych jest DELTA Plus Sp. z o.o. z siedzibą w Al. Wojska Polskiego 18 41-500 Chorzów, dane  kontaktowe Tel. 32 346 346 6, e-Mail informacja@deltaplus.pl
  2. Inspektorem Ochrony Danych jest Krystyna Wal,  e-mail i iod@deltaplus.pl
  3. Wyrażona zgoda może zostać cofnięta w dowolnym momencie, bez żadnych negatywnych skutków oraz bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania danych którego dokonano przed jej cofnięciem.
  4. Cofnięcia zgody dokonać można przez wysłanie informacji na adres iod@deltaplus.pl
  5. Moje dane osobowe będą przechowywane wyłącznie przez czas niezbędny do  udzielenia informacji a następnie usuwane z systemu, chyba że jednocześnie wyraziłem zgodę na inne działania podejmowane przez administratora danych tj. otrzymywanie informacji handlowych.
  6. Przysługują mi prawa do:
    • Żądania od Administratora danych dostępu do moich danych osobowych;
    • Żądania od Administratora danych uzupełnienia, sprostowania moich danych osobowych;
    • Żądania od Administratora danych usunięcia lub ograniczenia przetwarzania moich danych osobowych;
    • Wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania moich danych osobowych;
    • Żądania przeniesienia moich danych osobowych;
  7. Ponadto zostałem poinformowany, że przysługuje mi prawo do wniesienia skargi do organu nadzoru to jest do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (dawniej GIODO).