Teryx

Na Apokalipsę Zombie

 

Załóżmy, że jutro wybucha epidemia i w ciągu kilku godzin wszyscy stają się zombie. Nastał koniec dni, apokalipsa. Wielokrotnie zastanawiałem się czym bym wtedy chciał jeździć. Teraz już wiem. Bo w jakim innym pojeździe można przetransportować cztery osoby, wjechać po niemal pionowym wzniesieniu i na pakę załadować karabin maszynowy M60 z zapasem amunicji na miesiąc?

 

Quadochód

Gabaryty i proporcjonalność Teryxa są dość szokujące. Obstawiam, że Lady Gaga paradująca w Sudanie w sukience z kotletów zrobiłaby mniejsze wrażenie. Co to w ogóle jest ten Teryx? Oficjalnie to UTV czyli Utility Terrain Vehicle czyli pojazd terenowo-użytkowy. Złośliwi mówią, że to uterenowiony wózek golfowy. To „pojazd samochodowy inny”, który posiada zamknięte

nadwozie i pasy, więc nie trzeba używać kasku. Są drzwi, jest przednia szyba, jest okrągła kierownica, hamulec ręczny, kierunkowskazy, możemy go prowadzić na prawko kat. B, a frajdę dozujemy pedałem gazu. Więc wszystko nakazuje twierdzić, że to samochód. I to w dodatku w zasadzie cabrio. W środku jest zaskakująco przestronnie i komfortowo, zmieści się tam czworo szczodrze proporcjonalnych drwali. Każdy z nich ma do dyspozycji pasy, które definitywnie powinien zapiąć.

 

V2 Power

Usadowiłem się w fotelu, zapiąłem pasami, które tylko trochę przypominają akcesoria BDSM. Automatyczna skrzynia na „H” (ekwiwalent samochodowego   „D”, lub jak kto woli biegi wysokie). Wiadomo, że prawdziwi mężczyźni jeśli mają wybór, napęd pozostawiają jedynie tylnej osi, co też i ja czynię. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak upuścić prawą stopę na pedał gazu. Czy Teryx jest głośny? W porównaniu do czego? Do eksplozji nuklearnej? Jest mniej więcej tak samo głośny. Rumor, który generuje rozwiercona do 800cc jednostka napędowa V2, którą znajdujemy także w Brute Force jest majestatyczny. Strumień momentu obrotowego natychmiast leje się na tylne koła, które walczą o przyczepność na sypkiej nawierzchni. Jest to walka, którą Matka Natura z Teryxem przegrywa. Niemniej jednak tył natychmiast zaczyna tańczyć i wychylać się na prawo i lewo. Co jest oczywiście wspaniałe. To nie jest sprzęt bicia rekordów prędkości, która i tak jest tutaj ograniczona do 80 km/h, ale sposób rozpędzania się jest szokujący. Po spuszczeniu stopy na pedał gazu prędkość niemal natychmiast wynosi 60 km/h, a jadąc czymś, co kształtem przypomina kiosk, po wyboistej drodze w lesie będzie Ci się wydawało, że jedziesz 260 km/h. Wtrysk paliwa dba o to, aby po każdym muśnięciu gazu nastąpił precyzyjnie dozowany wzrost obrotów. Krótko mówiąc, można robić kilometrowe powerslide'y i ani przez chwilę nie stracić kontroli. To wszystko działa tak dobrze i tak fajnie, że będziesz się czuł jak połączenie Kena Blocka i Travisa Pastrany.

 

Przeważnie bokiem

Wjeżdżam na poligon i aby to zrobić muszę przejechać kawałek leśną ścieżką, co zupełnie nie podoba się spacerowiczom w podeszłym wieku, którzy machają do mnie swoimi kijkami do Nordick Walkingu. Poligon to oficjalnie najlepsze dla Teryxa miejsce na ziemi. Ten, w którym ja akurat mam przyjemność się znajdować składa się z kilku „pół” piachu, w których, nie żartuję, są wielkie leje po wybuchach granatów. Pokrętłem przestawiam napęd na tylne koła i zaczyna się festiwal latania bokiem. Nie wiem, czy w ciągu godziny choć raz udało mi się pojechać prosto. Wspomniane wcześniej leje dają doskonałą okazuję zawieszeniu FOX do pokazania, co tak naprawdę potrafi. Masakrycznie wielkie amortyzatory sprawiają, że nic, absolutnie nic nie jest w stanie wytrącić  Teryxa z równowagi. Możesz władować się w zakręt bokiem, lecieć powerslidem'm przez 30 metrów, przelecieć (dosłownie) przez hopki, dziury, leje i wszystko inne, nie odrywając przy tym prawej stopy z podłogi, a Teryx nawet się nie zmęczy. Kłopotliwe pytanie brzmi – czy da się go przewrócić? Pewnie da. Ale moje lunatyczne zachowanie do tego nie doprowadziło.

 

Nie istnieje takie miejsce, z którego Teryxem nie da się wyjechać

Czas na przeprawę! Cieszę się jak młody szczeniak, któremu ktoś rzucił patyk. Noc to doskonały czas, aby władować się w jakiś las. Tak się składa, że mam taki niedaleko domu. Jest takie miejsce w tym lesie, które dwadzieścia lat temu nazywaliśmy „Czacha”. To ekstremalnie strome zbocze, z którego na sankach zimą zjechać odważyli się jedynie najbardziej wykręcone psychicznie małolaty. Kąt nachylenia to ma moje oko jakieś 75 stopni, czyli mówiąc nie-naukowym językiem „stromo jak cholera”. Nie było jeszcze motocykla, którym odważyłbym się wjechać na górę. Ale Teryx wyjedzie nawet z Mordoru, więc... skrzynia biegów na „L”, czyli krótkie przełożenia, napęd 4x4 odpalony, blokada dyferencjału również. Jakieś 7 sekund później mówię do siebie „To było zbyt proste”. Tej nocy pakowałem się Teryxem w różne dziwne miejsca i ani na moment nie czułem, że spadnę, przewrócę się, nie wjadę, nie wyjadę, sturlam się, moje szczątki rano znajdą zbieracze grzybów, albo że czeka mnie bardzo poważna rozmowa z miłymi ludźmi, którzy byli na tyle szaleni, aby udostępnić mi ten pojazd. Jeśli istnieje jakieś miejsce albo okoliczność, w której quad albo motocykl enduro wymięka, Teryx przejedzie tam jakby nic się nie stało.

 

Oczywiście, że pojechałem tym na zakupy

Bo niby czemu nie? Patrząc na to z racjonalnej strony, mamy terenowy samochód z czteroma miejscami, klatką bezpieczeństwa, pałąkami, pasami, automatyczną skrzynią, świetnymi hamulcami i paką, na której zmieści się namiot, butla z gazem, piła łańcuchowa, zakupy i amunicja. Nikt nigdy nie wymusi Ci pierwszeństwa, a jeśli jednak wymusi, to możesz po nim przejechać. To jedna strona Teryxa. Druga to najbardziej ekscytujący pojazd z pasami i kierownicą. Frajda z egzekwowania niekończących się slajdów, odgłos silnika widlastego, natychmiastowy moment obrotowy, przyczepność, balans, łatwość prowadzenia i bezpieczeństwo. To mój pretendent do tytułu „Najlepszy Pojazd Na Apokalipsę Zombie”. Przy okazji jest też najlepszy na sobotnie popołudnie na poligonie.