Z300

 

Wystarczy pomyśleć o zakręcie, a motocykl telepatycznie odbiera tą informację i sam składa się w winkiel. Potrzeba szokująco niewielkiej siły od kierowcy, żeby przechylić motocykl, a robienie tego naprzemiennie jest tak spektakularnie finezyjne i sprawne, że zaczniesz żałować, że na fizyce nie uważałeś trochę bardziej, bo wiedział byś co się właśnie dzieje. Witaj w świecie Kawasaki Z300.

 

Geny Ninjy

Ninja 300R, jak powszechnie wiadomo, potrafi zepsuć na torze humor ludziom, którzy dosiadają sportowych sześćsetek i litrów. Po prostu, oni, jeśli nie nazywają się Tom Sykes, będą musieli zwalniać przed zakrętami i przejeżdżać przez nie z rozsądną prędkością, aby nie katapultować się z toru prosto na trawę, a gość za sterami Ninjy 300R może przejechać zakręt nie odejmując nawet gazu. Dokładnie taki sam silnik znalazł się w Z300. To wyjątkowo radosna jednostka napędowa. Kiedy dwa tłoki zabiorą się do pracy, robi się przyjemny hałas. Coś jak elfy świętego mikołaja pakujące prezenty. To jest silnik, który lubi, jak traktujesz go tak brutalnie jak tylko się da. Jest po prostu szczęśliwy, kiedy wskazówka obrotomierza mija 8,9, a nawet 10 tysięcy obrotów, bo wtedy zabawa się dopiero zaczyna. Właśnie w tych okolicach następuje szczyt krzywej momentu obrotowego, co wyraźnie czuć w przyspieszeniu. Nie było potrzeby majstrować w charakterystyce silnika Ninjy 300R zbyt mocno. Bo i po co, skoro ta jednostka napędowa była już dostatecznie perfekcyjna.

 

Czy 300cc wystarcza?

Ujmijmy to w ten sposób. Możesz mieć i tysiąc koni mechanicznych, ale zdają się one dosłownie na nic, kiedy nie będzie miejsca ani sposobności ich wykorzystać. Mieć stado koni i nie móc ich wykorzystać to jak pójść do McDonald'sa na sałatkę. Albo spędzić noc z dziewczyną, żeby poczytać Harrego Pottera. Bez sensu. Tutaj masz do dyspozycji 39 KM i w zasadzie możesz wykorzystywać wszystkie z nich przez cały czas. Silnik wkręca się na obroty jak szaleniec. Zupełnie jakby miał cztery nie dwa cylindry. Nie sądziłem, że rzędowe dwójki mogą rozkręcać się tak wysoko i tak szybko. Można zapiąć trójkę albo czwórkę i jeździć spokojnie cały dzień załatwiać sprawy w urzędach. Ale to takie nudne. Otwórz ten piec, potraktuj go batem i ostrogami, a wtedy Z300 wejdzie w tryb rozrywkowy. Przeciągaj go do czerwonego pola, redukuj o trzy biegi przed zakrętem, zmieniaj przełożenia na wyższe dopiero wtedy, kiedy głowa zacznie Ci eksplodować od hałasu. Wtedy zabawa jest najlepsza.

 

Wygląda jak modliszka, jeździ jak osa

Nawet z bliska Z300 można pomylić z Z800 i naprawdę trzeba się dokładnie przyjrzeć, żeby odkryć pojemność tego motocykla. Ku uciesze mniejszy litraż Z300  nie poskutkował pogorszeniem designu. Motocykl jest równie ostry jak jego starsi bracia. Ma nisko położoną prostą kierownicę, wredną gębę, szeroki, muskularny i doskonale wyprofilowany zbiornik paliwa i filigranowy zadupek. Czyli wszystko co jest w recepcie na dobrego Zeta. Pod tym hardkorowym wzornictwem kryje się bezlitośnie skuteczne podwozie. Nie jest przesadnie wysublimowane, nie ma pełnej regulacji, nie ma zawieszenia Big Piston Fork. Jest konwencjonalne zawieszenie z przodu, i poziomy monoshock z tyłu. Jest coś niezwykłego w sposobie w jaki Z300 tańczy między kolejnymi zakrętami.  Dzieje się to tak łatwo i bezstresowo, tak pewnie i bezpiecznie, że nawet doświadczeni jeźdźcy odnajdą tutaj tony zabawy na krętej drodze.

 

Kawasaki Z300 w pigułce:

- Silnik jest jak mały szczeniak. Ciągle chce się bawić. Kręci się do niedorzecznie wysokich obrotów, jest dynamiczny, łatwy, nie przytacza, nie stresuje. Cieszy.

- Prowadzenie. Kiedy już wyczujesz motocykl i to jak się zachowuje, co dzieje się z masą i gdzie jest przyczepność, będziesz mógł robić przykrość kumplom na 600cc.

- Hamulce. Do obsługi przedniego wystarczy jeden palec. Wystarczy wywrzeć niewielki nacisk na klamce, a hydraulika zadziała precyzyjnie. Do hamowania jest potrzebna niewielka siła, ale hamulce są doskonale dozowalne.

- Średnie spalanie w mieście, przy dynamicznej jeździe: 3 – 3,5 litra na 100/km

- Za sterami jest zaskakująco dużo miejsca nawet dla bardziej szczodrze proporcjonalnego kierowcy. Oczywiście, że z pasażerką można jeździć, ale musi Cię mocno kochać. A jeśli to Twoja przyjaciółka, to czy tego chce czy nie, będzie się musiała przytulić.

Formularz kontaktowy

Masz pytania? Odwiedź nas, zadzwoń, lub prześlij zapytanie.

 Jednocześnie, oświadczam że zostałem/am poinformowany/wana że:

  1. Administratorem zebranych danych osobowych jest DELTA Plus Sp. z o.o. z siedzibą w Al. Wojska Polskiego 18 41-500 Chorzów, dane  kontaktowe Tel. 32 346 346 6, e-Mail informacja@deltaplus.pl
  2. Inspektorem Ochrony Danych jest Krystyna Wal,  e-mail i iod@deltaplus.pl
  3. Wyrażona zgoda może zostać cofnięta w dowolnym momencie, bez żadnych negatywnych skutków oraz bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania danych którego dokonano przed jej cofnięciem.
  4. Cofnięcia zgody dokonać można przez wysłanie informacji na adres iod@deltaplus.pl
  5. Moje dane osobowe będą przechowywane wyłącznie przez czas niezbędny do  udzielenia informacji a następnie usuwane z systemu, chyba że jednocześnie wyraziłem zgodę na inne działania podejmowane przez administratora danych tj. otrzymywanie informacji handlowych.
  6. Przysługują mi prawa do:
    • Żądania od Administratora danych dostępu do moich danych osobowych;
    • Żądania od Administratora danych uzupełnienia, sprostowania moich danych osobowych;
    • Żądania od Administratora danych usunięcia lub ograniczenia przetwarzania moich danych osobowych;
    • Wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania moich danych osobowych;
    • Żądania przeniesienia moich danych osobowych;
  7. Ponadto zostałem poinformowany, że przysługuje mi prawo do wniesienia skargi do organu nadzoru to jest do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (dawniej GIODO).